2009-06-30 00:23:29 >>

Anioły i Demony... i to wcale nie Dan Brown ;]



Chyba nie powinnam, bo obiecałam sobie nie pisać o facecie, którego nie posłałam do diabła po trzech randkach, ale tego nie mogę odpuścić :) Może też dlatego, że małżonek mojej przyjaciółki wypomniał mi, że blog lekko się zestarzał... ;]

Jak to jest z tymi Aniołami i Demonami? Dan Brown napisał prawdziego Gniota przez duże G, ale wersja komediowa w wykonaniu pewnego mężczyzny ostatnio ubawiła mnie znacznie bardziej niż owe pseudo-dzieło pseudo-literackie :) A było to tak:

po pijackim męskim wieczorze ów osobnik zwierza mi się:

On: Bo wiesz Aniołku, jak piję to budzi się we mnie Demon.
Ja: Demon nazywa się spirytus czy jakoś tak?
On: No nie, to taki Demon, co się budzi jak zaczynam pić, ale dziś go powstrzymuję, bo jesteś przy mnie jak Anioł. 
Ja: No przykro mi bardzo, ale chyba wczorajszy seans SPIRYTystyczny źle się skończył dla ciebie. 
On: Nie, ja tylko jak cię widzę, to jestem w stanie powstrzymać Demona.
Ja: Może napij się czegoś, to ci umysł rozjaśni, chłopcze.
On: Nie, bo Demon się obudzi, a bardzo nie chcę, żebyś go zobaczyła, mogłabyś się przestraszyć.
Ja: Ciebie się teraz boję i twojego kaca, bo chyba ci na mózg padło, a ponoć metanol albo tylko oślepia albo od razu zabija.
On: Nie, to żaden metanol tylko tequila, poza tym Demon naprawdę istnieje i przejmuje władzę nad moim umysłem, jak się napiję.
Ja: Czekaj, czekaj, napiję się sama może, bo chyba mylą mi się wymiary, może jesteś jakimś błędnym rycerzem z Mezopotamii (brzmi to równie bezsensownie jak Demony bez Aniołów, w wykonaniu Browna).
On; Ale Demon istnieje naprawdę!!!  
Ja: Na szczęście twój kumpel-salowy z psychiatryka też! Może przyda Wam się wspólny seansik z Demonem przy flaszce i psychotropach, bo chyba ci się rzeczywistość nie zgadza z fikcją.

Chłopaki, błagam, nie pijcie mocnych alkoholi ani tych słabszych, bo psychiatrzy też wyemigrowali na Zachód, a egzorcysta tutaj nie pomoże! I czemu do **** zawsze kobieta ma być brownowskim Aniołem?!    
skomentuj (3)