2009-11-11 17:22:26 >> Zmierzch - i to wcale nie ten od młodocianych wampirówCały czas jestem na etapie zmierzchu, nie tego wampirzego, ale chwilami bywam żądna krwi. Miałam nadzieję na wielki zwrot w moim myśleniu zazdrośnicy, ale on nie następuje. Może jeszcze nic straconego i pewnego pięknego dnia mnie oświeci. Doszłam już do tego, że to ja jestem najważniejsza i nie mam się co martwić o to, że któraś z byłych pretendujących do zostania przyjaciółką, koleżanką czy kimkolwiek do tego podobnym będą mnie dręczyć swoją obecnością w życiu mego ukochanego. Mam swoje powody ku temu, by przestać się tego obawiać. I bardzo, bardzo dobrze. Niemniej jednak, wszelkie ślady występowania byłych w postaci zdjęć (nie widziałam, ale wiem, że istnieją ;]), prezentów, pamiątek i przypadkowych opowieści znajomych nadal przyprawiają mnie o kolejne potencjalne zmarszczki mimiczne między brwiami. Może i to przejdzie. Niedługo. skomentuj (2) |
|
|||||||